Zamrozić, by przetrwać

Zamrozić, by przetrwać

Marzena Barszcz: Jesteśmy ciałem. Żyjemy przez ciało, czujemy przez ciało. Z ciała czerpiemy wszystkie przyjemne i nieprzyjemne bodźce. Jeśli przyjemne, to wspaniale. Jeśli nieprzyjemne, to dla niemowlęcia czy małego dziecka, są one niesłychanie mocne i bywają nie do zniesienia. Mówi się, że są nie do przeżycia.

Jakie bodźce są dla niemowlęcia nie do przeżycia?
Przez pierwsze miesiące życia dziecko nie rozróżnia, że – ja – to coś innego niż moja mama.  Ja i mama przeżywane jest jako jedno. Więc jeśli zdarza się tak, że matka jest nie dość dostępna dla dziecka, nie dość dostrojona do jego potrzeb, a czasem wręcz wycofana i nieobecna w kontakcie z nim, dziecko odczuwa to jako opuszczenie. Mały człowiek te wszystkie emocje przeżywa całym sobą, lecz ich skala jest zbyt wielka.

Co dzieje się z dzieckiem w takiej sytuacji?
Natura wyposażyła nas w możliwość reagowania. Dziecko płacze, jeszcze raz płacze, zaczyna  krzyczeć. Potem jeśli nikt nie odpowiada, poddaje się i zrezygnowane zasypia ze zmęczenia. Rano budzi się z nową nadzieją na to, że tym razem ktoś odpowie na jego potrzeby. Jeśli sytuacja powtórzy się kolejnego dnia, dziecko będzie płakać krócej, szybciej się zmęczy, szybciej utraci nadzieję, że jest ktoś dla mnie.Rozpacz zamieni się w chroniczne napięcie, które pozwoli przeżyć, bo dla dziecka taki rodzaj doświadczenia jest porównywalny z umieraniem.Dziecko musi zamrozić ciało, by przetrwać. Inaczej poziom doznań byłby nie do zniesienia i wprost przekładał się na śmierć. Pierwszą reakcją jest ograniczenie oddechu, a tym samym ograniczenie energii życiowej. To chroni dziecko przed czuciem w pełni. Mniej żywe ciało, mniej bolesnych uczuć, ale za tym idzie też mniejszy dostęp do przyjemności i energii życiowej.