Dojrzeć do miłości
Miłość niełatwo zdefiniować i chyba dlatego tak wielu z nas dopiero po niefortunnym romansie (lub związku) czuje, że jednak to nie było „to”. Wtedy niektórzy zrażają się na jakiś czas, inni ruszają na nowe podboje, jeszcze inni traktują miłosne zawody jak kolejne lekcje i nie dają za wygraną, dopóki nie znajdą swojej drugiej połowy jabłka. Ci ostatni postępują najmądrzej, ponieważ miłości trzeba się po prostu uczyć do skutku. Najłatwiej popełnić błąd, gdy za miłość uważa się burzę zmysłów, pragnienie posiadania władzy nad obiektem pożądania lub nagłe zauroczenie, po którym ogarnia niedowierzanie, że można się było aż tak bardzo pomylić.
Zasadniczo istnieją dwa rodzaje miłości: dojrzała i niedojrzała. Z miłości dojrzałej czerpiemy energię, a z niedojrzałej znużenie. Kochając dojrzale, rozwijamy się, kochając niedojrzale, stoimy w miejscu, marnujemy potencjał i możliwości. W miłości niedojrzałej partnerzy działają sobie na nerwy, walczą, rywalizują, usiłują zmienić partnera, a czasem wręcz nie lubią swojego towarzystwa, sposobu bycia, światopoglądu albo rodziny pochodzenia. W miłości niedojrzałej ludzie stosują podstępy, posługują się manipulacjami, kłamstwami, obwiniają się nawzajem. Pojawiają się także niedomówienia, przemoc, uniki i nieszczerość. Natomiast w miłości dojrzałej panuje wzajemny szacunek i odwaga mówienia o tym, co partnerzy przeżywają, myślą i czują. Kochającym dojrzale zależy, aby sprawiać sobie przyjemności i okazywać pomoc. Na przykład kiedy partnerzy się pokłócą, to umieją wyciągnąć potem rękę i pójść razem na lody. Miłość dojrzała sprawia, że para lubi być ze sobą i stara się siebie nie ranić, a gdy niechcący lub przypadkiem już do tego dojdzie, sprawca przewinienia umie przeprosić i zadośćuczynić, a osoba dotknięta chce i potrafi wybaczyć.